piątek, 22 kwietnia 2011

Wielkanocnie (prawie) i wiosennie (bardzo)

Z pisankami jakoś marnie - jajka ufarbowane, ale nie ma komu dalej nad nimi popracować.
Zawinęłam więc kilka ostatnio uplecionych naszyjników i pisanki jak żywe.
Naszyjniki robię tak jak i-cord, z włóczki z nawleczonymi koralikami,
szerokość od 3 do 5 oczek.
I-cord świetnie wychodzi na krótkich drutach, jak do skarpetek.
Nic nie trzeba przekładać z powrotem, a jedynie przesuwa się na drugi koniec drutu.
Zapowiadane tęcze cały czas w robocie - chcę pokazać wszystkie w komplecie, a na to potrzeba czasu.
Przygotowania świąteczne już na ukończeniu więc ... (oby nie zapeszyć)
A jeszcze pogoda tak kusi, a ja wcale nie będę się opierać spacerom i  pierwszym w sezonie rowerowym wycieczkom.

Póki co pokazuję prototyp tęczy, w odcieniach niebieskiego, z szarobeżowymi dodatkami.
Włóczka to Bahar Batik Design, na rozmiar XL, dość długi, zużyłam 37 dkg, druty 3,25 i od tali w dół 3,5. Bawełna bardzo przyjemna w dotyku, z lekkim połyskiem, świetna w robocie. Mimo cienkich drutów robótki szybko przybywa i co najważniejsze - na koniec nie ma żadnego szycia.
Szczegóły wykonania podam już niedługo.
I jeszcze kilka słów o pogodzie - cudna, ciepła i słoneczna. Taką wiosnę uwielbiam i cieszę się, że w tym roku Wielkanoc jest późno i pogoda zapowiada się znakomita.

niedziela, 17 kwietnia 2011

Dla małej damy i nie tylko

Zgodnie z zapowiedzią z ostatniego posta wiosenny komplet dla 2-latki - pelerynka, czapeczka, gumki do włosów i spinki.

Całość z granatowego Elianu - zużyłam niecałe 25 dkg, druty 3,5.
Okazało się, że mój manekin ma głowę 2-latki - to pierwsza czapeczka, która nie spada manekinowi na oczy.
Komplet trafił już do bardzo miłej osoby, ktora go zamówiła i wiem,żę się spodobał, co bardzo mnie cieszy, bo mailowe rozmowy o kolorach nie zawsze gwarantują sukces.
Elian jak na akryl jest miły w dotyku i bardzo wydajny.
Poza tym pierwsza seria wiosennych wisiorków i naszyjników.
A na deser tęcza jako zapowiedź serii (zapewne długiej) wiosenno-letnich topów.
Zdradzę tylko, że to Bahar batik design, na drutach 3,25.

sobota, 9 kwietnia 2011

Tym razem w czerwieni

Choć za oknem coraz bardziej zielono u mnie kolejna szalochusta w czerwieni.
Znów mezquita - wzór prosty i przyjemny, i znów lucca w odcieniu owocowym tzn. malinowym z nutą wiśni, druty nr 3,75, niecały 1 motek.
Lucca w tym odcieniu jest wyjątkowo miękka i przytulna.

I jeszcze zapowiedź większej całości dla małej damy.
Niestety weekend pogodowo kiepski, w lesie widzieliśmy kilka zwalonych drzew. A w nocy siekąca ulewa (już wiem, że to nic przyjemnego) obudziła mnie. Myślałam, że pada spory grad i stąd łomot, a to deszcz i wiatr zacinały z tej strony gdzie mamy w sypialni veluxy.
Bardzo dziękuje za komentarze i wpisy w  księdze gości. Na komentarze do starszych postów odpowiadam w komentarzach.

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

I po nartach

Było miło i sympatycznie, rodzinnie i towarzysko, biało (na górze) i zielono (w dolinie) czyli tak jak na marcowych nartach być powinno. Zadowoleni są wszyscy poczynając od dziadka, a na wnukach kończąc (i tych dorosłych i tych przedszkolnych).
Jedyny mankament to nietrafiona szkółka narciarska dla najmłodszej latorośli, ale mamy już namiary na inną, z polskim instruktorami, widzianymi w trakcie udanych zajęć z dziećmi na stoku.
Plan dnia ustał się drugiego dnia i w skrócie obejmował:
śniadanie>narty z przerwą wg potrzeb>basen (z sauną dla chętnych)>obiadokolację> zajęcia świetlicowe, na których królowała gra strategiczna Carcassonne.
Najmłodszy uczestnik wypadał z rozkładu zajęć przed ostatnim punktem - zasypiał w 15-30 sekund.
Podróż nie była zbyt uciążliwa - zajęła nam około 12 godzin w jedną stronę, ale podzielone na 2 dni.
Oczywiście wykorzystałam ten czas robótkowo i wykonałam kolejny ... top leaf.
Tym razem z Salsy - bardzo przyjemna mieszanka bawełny i akrylu, całkiem wydajna. Na dość długi top w rozmiarze M zużyłam 5,5 motka czyli około 27 dkg, druty 4,5.