poniedziałek, 28 września 2015

Z ostatniej chwili i na zamówienie

Tak wyglądał księżyc, dziś, około 4.30. Warto było popatrzeć, choć nie wyspałam się zbytnio. 
Chociaż trawa jeszcze zielona, a na drzewach jeszcze sporo liści, już zrobiłam pierwszy zimowy komplet - na zamówienie. Lubię gdy zamówienie jest sprecyzowane, wydaje mi się, że łatwiej wtedy sprostać oczekiwaniom osoby zamawiającej.
Czapka wg schematu Garnstudio. W oryginale Nepal, u mnie Superlana Maxi, w kolorze 21. Nabrałam mniej oczek, bo ta włóczka jest grubsza niż Nepal, druty nr 6,5; zużyłam cały motek. Nie wiem dlaczego ten schemat jest rozpisany na płasko, do zeszycia. Ja robiłam na okrągło - dzięki temu nie ma szwu i czapka jest zawsze dobrze założona.
Wzór bardzo mi się spodobał i zrobiłam drugą czapkę - dla siebie, z włóczki Saphir - 2 motki po 5 dkg, druty 3,75. Moja jest większa (na obwód głowy 58 cm) i cała usiana mieniącymi się cekinami.
Komin- otulacz zrobiłam poniższym ściegiem - bardzo efektownym przy grubszej włóczce, wymagającym jednak nieco uwagi w co drugim rzędzie.
Na komin zużyłam w całości 4 motki Superlany Maxi, w kolorze 203. Otulacz jest naprawdę solidny - prawie 30 cm szerokości i 180 długości. Zrobiłam zwykły szalik, zostawiając otwarte oczka brzegowe i zeszyłam oczka na obu końcach robótki ściegiem dziewiarskim.
Drugie zamówienie otwiera sezon już nie zimowy, a karnawałowy. To kolejne czarne bolerko, które już wielokrotnie tu pokazywałam.
Tym razem rozmiar w sam raz na mój manekin.
I jeszcze z boku.
Takie bolerko będzie jeszcze najwyżej jedno, może dwa, bo nie ma już fantazyjnej włóczki IXIA, której używam na ażurowe pasy pomiędzy włóczką - trawką.
Bolerko robię od góry do dołu, a potem dorabiam "zapięcie" czyli łapki. Szczegółowy opis tutaj. Tym razem bolerko w rozmiarze 38 - 2 motki trawki i 1 motek włóczki fantazyjnej.
A tym czasem wyciągam z kątów różne dzianiny do zeszycia i wykończenia.
Jedna już tuż tuż, a następne też podciągam. 

środa, 15 lipca 2015

Szal jak bańki mydlane i drewniane korale

Zupełnie inaczej niż zwykle - wg wzoru i z podanej w opisie włóczki - nawet kolory Lang Jawoll Magic Dégradé Superwash te same, a wzór tutaj - płatny. Oglądałam ten wzór już wcześniej - w zasadzie miałam koncepcję jak można go zrobić, ale zdecydowałam się na zakup żeby szybciej mieć gotowy szal.
W jednym pakiecie jest rozpisany wzór mniejszych i większych bąbli. Ja skorzystałam z mniejszych i jestem zadowolona z wyboru.
Zużyłam niecałe 2 motki Lang Jawoll Magic i szal jest bardzo obszerny - około 80 cm szerokości i 180 cm długości. Miałam kłopot z blokowaniem tak dużej dzianiny, a w tym wzorze nie można blokowania pominąć.
Wzór kół powstaje przez prucie oczek - warto pruć po każdym skończonym pasie wzoru. Później trudno się dopatrzeć gdzie trzeba pruć, a fragmenty prute po blokowaniu wyglądają niestarannie.
Wzór bardzo mi się podoba i wcale nie jest trudny, ale trzeba uważnie przestudiować opis, a ja wykonałam nawet próbkę dla sprawdzenia jak wygląda gotowy wzór - warto było, bo pomyliłam się w odczytywaniu skrótów i musiałabym pruć spory kawałek właściwej robótki.
W ażurowych kołach ważne są oczka przekręcone (w co drugim rzędzie). Wydaje mi się, że dzięki temu koła trzymają fason.
Niestety motki Lang Jawoll Magic Dégradé Superwash trudno połączyć kolorystycznie bez szkody dla pasów kolorów. Miałam trzy motki i nie dało się ich połączyć nawet dwóch z nich w sposób niezauważalny - zabrakło kilku metrów żółtego i czerwieni, a szkoda mi było wycinać prawie cały moduł kolorystyczny czyli około 40 metrów włóczki.
Do wzoru na pewno wrócę, ale z nitki łatwiejszej do prucia.
I jeszcze korale - zamówione były 2 komplety, ale zrobiłam 3 sznury, w zasadzie do wyboru. Wszystkie się spodobały i znów zapasów brak.
 Jako nitki użyłam lnianej włóczki - końce posmarowałam szybkoschnącym klejem co usztywniło je i ułatwiło nawlekanie korali.
 Aby korale były symetryczne wybierając elementy na jedną połowę takie same układam obok (w odwrotnej kolejności) i  od połowy sięgam już tylko po nie.

piątek, 3 lipca 2015

Czysty jedwab w prezencie

Wydziergany na prezent, z jedwabnej włóczki amiqs.
Ma rozsądną długość - do dwukrotnego omotania - i soczysty kolor.
Brzegowy ażur jest nieskomplikowany - od drugiego ząbka robiłam z pamięci.
Aż do środkowego trójkąta można nie zaglądać do schematu.
Potem trzeba mieć się na baczności - ząbki w drugiej części powstają w zupełnie inny sposób niż w pierwszej.
W sumie robótka przyjemna, nie wymagająca wiele uwagi, ale nieco monotonna.
Zużyłam niecałe 2 motki jedwabiu, druty nr 3,25.
Jestem zadowolona z włóczki, ale zdarzyły się supełki, a w nich niestety niedobarwienia.
W dotyku dzianina jest cudownie miękka - na pewno nikogo nie podrażni.
Rozważam powtórkę, z innego koloru, ale zacznę od większej liczby oczek.
Wtedy szal będzie miał nieco więcej "ciała", będzie szerszy na całej długości. 
Po zaszyciu nitek delikatnie zwilżyłam całość i rozłożyłam na płasko - główna część jest zrobiona ściegiem francuskim, a ten nie lubi blokowania.
I jeszcze bardzo ważny szczegół - wzór jest Dropsa.
Nie mogłam go odnaleźć i wpis czekał kilka dni, aż przekopię się przez papiery, bo w bibliotece Dropsa zniknął.
* * * * *
I na deser cukierkowa zapowiedź znakomitego wzoru w bąble.

piątek, 26 czerwca 2015

W turkusach, z odrobiną zieleni

Letnia chusta, wykonana wg gotowego wzoru, bez żadnych zmian, co zdarza mi się nieczęsto. 
Wykorzystałam 2 motki (po 5 dkg każdy) cieniowanej bawełny i resztki turkusowego jeansu (około 15 dkg).
Kolorystycznie połączenie jest znakomite, grubość nitek niestety nieco inna - wynika to ze struktury nitek, bo metraż niemal identyczny.
 Brzeg musiałam wykończyć jeansem, bo zabrakło mi bawełny. Mieszanka akrylu i bawełny nie nadaje się do blokowania - podjęłam próbę, ale zaraz po odpięciu brzeg przyjął kształt jak powyżej.
Chusta nie jest ogromna, ale można się nią otulić w chłodniejszy, letni wieczór.
Taki wariant ażurowych rombów bardzo mi się podoba - nie ma wielkich dziur i można wzór wykorzystać w innych dzianinach. Myślę o szalu albo tunice.

środa, 24 czerwca 2015

Pozytywne wibracje - na lato i nie tylko

Tytuł posta zaczerpnęłam z nazwy wzoru, który bardzo mi się spodobał.
Wzór jest dostępny tutaj. Trzeba się dobrze wczytać i spróbować, potem już samo idzie.
Ja zaczęłam szal od 7 oczek - dzięki temu pierwszy trójkąt jest proporcjonalny do całości. Poza tym bez zmian w opisie.
Nie ukrywam, że urzekły mnie falbanki na brzegu szala.
Jedyną wadą (przy szalu z dwóch włóczek) jest konieczność zaszywania lub innego łączenia nitek.
Wykorzystałam dwa kolory włoczki Bahar - ciemnoniebieski i cieniowany. Zużyłam cały motek cieniowanej włóczki i nieco ponad jeden włoczki jednobarwnej.
Szal jest spory - około 180 cm długości przy szerokości do nieco ponad 40 cm.
W sam raz do otulenia.
Albo do omotania.
Całość robiłam na drutach nr 3,25 - nie robię zbyt ściśle, a bawełniane dzianiny lubią się rozciągać.
Wzór jest bardzo udany, a dodatkową zaletą jest brak konieczności blokowania.
Świetnie się sprawdzi również w mniejszych formach, w rozmiarze apaszki.
To nie jest stado motyli, to tylko bardzo kolorowa mini-apaszka zainspirowana pozytywnymi wibracjami.
Lubię skrócone rzędy i bardzo mi się spodobały brzegowe falbanki w pokazanym wyżej wzorze. Tak zakiełkowała myśl o chuście z motywów w kształcie wachlarza. 
Początkowo miała być tylko niewielka próbka, ale ostatecznie wykorzystałam cały motek (5 dkg) włóczki skarpetkowej i jest zrobiłam niewielką bandankę.
Zrobiona bez cięcia nitki, w jednym kawałku. Robiłam z głowy, na bieżąco przeliczając liczbę oczek i nie mam żadnych zapisków, ale może kiedyś pokuszę się o rozpisanie wzoru.
Kolejne robótki już na ukończeniu - tak się złożyło, że przeplatają się chusty i szale.
* * * * *
A na koniec przepraszam tych wszystkich, którzy czekali tak długo nowe wpisy. 
Świat realny zawładną moim życiem przez ostatnie miesiące tak bardzo, ze nie miałam czasu na dokumentację moich prac i wpisy na blogu.