Pierwszy to Citron eksperymentalny - z dwóch kolorów tej samej włóczki. Pod ręką miałam akurat druty nr 3,75 - cieńsze niż zazwyczaj wybierałam do Citrona. Przy okazji przekonałam się, że Angel de Berger ma dwie, różniące się odmiany:
- ciemniejsze kolory, na ciemnej nitce bazowej mają kolorowy oplot z dłuższym włosem,
- jasne koloru, na niemal białej nitce bazowej mają kolorowy oplot o znacznie krótszym włosie.
W związku z grubością drutów i strukturą jaśniejszej nitki dzianina jest nieco bardziej zwarta, a Citron nieco mniejszy niż następny, granatowy, robiony na drutach nr 4.
Citron w granacie - ten kolor jest niezmiennie na pierwszy miejscu bestsellerów, mnie też się podoba, bo ma w sobie delikatność, można powiedzieć granat we mgle.
Zużyłam 2 motki niemal do końca, ale byłoby do końca przy pełnym wymiarze falbanki.
Zawsze mnie korci, żeby falbankę zwęzić, bo ponad 500 oczek na drucie dłuuugo się przerabia.
I jeszcze Citron z resztek, ale za to jakich.
Szara włóczka to Filisilk - wspaniały w dotyku i w robocie.
Zielenie, grant i czerwień to niedostępna już Lucca, którą bardzo polubiłam na szale i chusty.
Turkus i ciemny róż to Merino Lace od Malabrigo.
W sumie niecałe 10 dkg włóczki, druty nr 4.
Ten Citron jest największy.
Wszystkie Citrony delikatnie blokowałam tzn. zmoczyłam i rozłożyłam na płasko do wysuszenia, ale nie przypinałam ich szpilkami, a jedynie wygładziłam dłonią.
Ostatniemu z pokazanych Citronów ten zabieg bardzo pomógł - z poczwarki zamienił się w motyla.
P.S. Schemat Citrona, w moim tłumaczeniu, znajdziecie na pasku po prawej stronie, w moich schematach.














