Zauroczenie entrelakiem nie ustaje. Tym razem zaczęłam od prucia kompletu z Noro Taiyo. Kompletu nie założyłam ani razu więc nie było mi szkoda, a włóczka prosiła się o nowy pomysł. To wcale nie jest poduszka (też będzie, ale za chwilę), a tylko kolejna tunika.
Zaczęłam od 16 kwadratów: 8 na 3 oczkach z tyłu i 8 na 4 oczkach z przodu (aby dekolt się dobrze układał). W każdym okrążeniu kwadraty powiększałam o 1 oczko, z wyjątkiem 2 okrążenia, gdzie powiększyłam tylko kwadraty tyłu, żeby wyrównać przód i tył.
W 6 okrążeniu kwadraty na 8 oczkach. W następnym okrążeniu oddzieliłam korpus i rękawy. ( korpus 5 kwadratów przodu i 5 tyłu, rękawy po 3 kwadraty - w 9 okrążeniu przerobione tylko zamykające trójkąty). Pod pachami dodałam po 1 trójkącie na 8 oczkach - korpus jest dalej przerabiany na 12 kwadratach.
W ostatnim okrążeni kwadraty zmniejszyłam o 1 oczko - trójkąty brzegowe są na 7 oczkach, a i tak brzeg jest luźny - chyba wykończę go jeszcze oczkami rakowymi.
A tu pełna paleta barw Noro Taiyo - nieco oszałamiająca, ale patrząc za okno na poprawę samopoczucia przyda się coś naprawdę kolorowego.
Żeby wyrównać dzianinę zmoczyłam gotowa tunikę i wysuszyłam - chociaż gotowa dzianina była zwarta to po zmoczeniu mocno się wyciągnęła. Dołożyłam starań, żeby przybyło długości i jest co najmniej 10 cm dłuższa niż przed zmoczeniem.
Zużyłam 3 motki Noro Taiyo, druty nr 5,5.











