Przedświąteczny tydzień to nie najlepszy czas dla robótek, również moich to co zrobiłam sprułam, bo było wyjątkowo szpetne. Za to realizuję się kulinarnie. WIelkanoc to dla mnie przede wszystkim ciasta - mazurki i baby. Te drugie jeszcze przede mną, ale mazurki już trochę zaawansowane - kruche spody upieczone, a jeden nawet ukończony:
Na kruchy spód wylałam masę truflową - gorzka czekolada rozpuszczona ze śmietaną i masłem, z dodatkiem brandy - pycha!
W planie jeszcze mazurki czekoladowe i pomarańczowe, a może i orzechowy.
A poza tym mięsa zapeklowane - czekają na pieczenie, i oczywiście jajka.
To tak zwane pchane jajeczka, popularnie nazywane faszerowanymi. Wyjęte ze skorupek jajka siekam, mieszam z solą i pieprzem, dużą ilością drobno posiekanej natki i niewielką ilością jogurtu naturalnego. Masą napełniam skorupki, a przed podaniem obtaczam w mące i podsmażam na maśle. Podaję prosto z patelni, ale na zimno też są smaczne.